Donadea Forest Park

W krainie deszczowców..

Brakuje mi lasów w Irlandii. Kraj zwany zieloną wyspą zawdzięcza to trawie, bujnej roślinności no i deszczom, ale zapewne nie lasom. Gdy więc przeczytałam gdzieś o Donadea Forest Park oraz o tym, że jest w pobliży Dublina postanowiłam się tam wybrać. Od razu państwu mówię, będą tam bywać częściej.

Przed wyjazdem do Donadea, nie chciałam za dużo czytać o tym miejscu, widziałam kilka zdjęć i chciałam sobie zostawić co nieco do odkrycia.

Zachwyciło mnie to że jestem w lesie, że jest w nim sporo ścieżynek i mimo tego, że parking był dość zapchany, nie wpadało się na inne osoby co chwilę. Mogłam zachwycić się „wysypem kaczeńców”, śpiewem ptaków i śladami wiosny.

Donadea forestforest (1)Donadea forest (1)forest

A do tego mogłam napić się kawy i zrobić sobie piknik na świeżym powietrzu na polanie.

cafesmall cottage

No dobrze, to nie wszystko. Kawę piłam tuż przy ruinach zamku Aylmer (lub Donadea)

Aylmer Castle (1)Aylmer Castle (2)Aylmer Castle (3)Aylmer Castle

Spacerując ścieżkami po lesie, natknęłam się na cmentarz dla zwierząt

View original post 296 słów więcej

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: