Rekolekcje – James Joyce

 

Rekolekcje oznaczają usunięcie się na krótki czas od trosk życiowych tego świata, celem zbadania stanu swojego sumienia, celem rozmyślań nad tajemnicami świętej religii, ku lepszemu poznaniu po co jesteśmy na tym świecie.

Zesłano nas na ten świat dla jednej jedynej rzeczy – dla wypełnienia woli Bożej i dla zbawienia swojej duszy. Wszystko inne nie ma znaczenia. Bo cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat zyskał, a na duszy swej nieśmiertelnej szkodę poniósł? Nie ma nic na tym marnym świecie, co by mogło wynagrodzić taką szkodę. Dlatego usuńcie z umysłów waszych przez te dni wszelką myśl świecką czy to o nauce, czy o przyjemnościach, czy też o ambitnych dążeniach, i poświęćcie całą uwagę stanowi swojej duszy…

 

Rozmyślajcie tylko o ostatecznych rzeczach człowieka – o śmierci, sądzie, piekle i niebie. Kto pamięta o ostatecznych rzeczach, będzie miał je stale przed oczyma, za każdą myślą i za każdym uczynkiem. Będzie żył dobrym życiem i umrze dobrą śmiercią, albowiem wiara w nim będzie i wiedza, że poświęciwszy wiele w doczesnym życiu na ziemi, otrzyma stokroć więcej w przyszłym życiu, w królestwie bez kresu…

 

Cierpiał męki konania. Oto chłód śmiertelny dotyka mu kończyn i pełznie ku sercu, mgła przedśmiertna zasnuwa mu oczy, jasne ośrodki mózgu gasną, pot skrapla się na skórze, zamierające członki stają się bezwładne, mowa niewyraźna zatraca się, serce bije słabo, coraz słabiej, oddech, bezradny oddech łka i wzdycha, bulgoce i chrypi w gardle. On sam umiera.

W ostatniej chwili świadomości cały ziemski żywot przesuwa się przed oczami, ciało umiera, a dusza staje przerażona przed sądem…

 

Pan Bóg tak długo łaskawy, będzie teraz sprawiedliwy. Długo był cierpliwy, dawał duszy czas do skruchy, oszczędzał do czasu. Był czas by grzeszyć i używać, był czas by lekceważyć sobie Pana Boga i jego przestrogi, był czas oszukiwać bliźnich, brnąć z grzechu w grzech i kryć się ze swoim zepsuciem przed oczami ludzi. Lecz czas ten minął. Teraz kolej Pana Boga, a jego nie można oszukać ani wyprowadzić w pole. Teraz każdy grzech wypełznie z kryjówki, i ten który buntował się przeciw woli Bożej, i ten który poniżał naszą naturę, i każda złość.

Krótką chwilę trwa osądzenie duszy ludzkiej. Sąd skończony, a dusza wstępuje do nieba, albo do więzienia w czyśćcu, albo leci strącona do piekła…

 

A dzień ten nadejdzie, musi nadejść – dzień śmierci i sądu. Śmierć jest pewna. Godzina jej i rodzaj są niepewne – czy od długiej choroby, czy od jakiegoś nieoczekiwanego wypadku. Bądźcie gotowi, bo umrzeć możecie w każdej chwili. Śmierć i sąd stanowią ciemne podwoje zamykające nasze doczesne istnienie, a otwierające się na świat nieznany, przez które każda dusza przejść musi samotnie i w strasznym lęku…

 

James Joyce

 

[James Joyce Portret artysty z czasów młodości, 1916, III s.126-127, 128, 129, 130, 132, Warszawa, 1957]

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: